czwartek, 23 listopada 2017

3 urodziny bloga



Dziś pragnę podzielić się z Tobą moimi przemyśleniami na temat ostatniego roku blogowania. Tekst będzie szczery i nieco odsłaniający to, co siedzi mi w sercu. Jeśli więc chcesz zobaczyć co u mnie, to zapraszam do przeczytani tego wpisu. 

A może też jesteś w podobnej sytuacji co ja? Może, więc znajdziesz w tym tekście jakieś rozwiązanie, które pomoże Ci wyjść z kłopotów obronną ręką? Kto wie?! Na wszelki wypadek zapoznaj się z moją historią.



Tak, tak… Kolejna rocznica powstania bloga. Już 3 lata piszę dla Ciebie (dla siebie trochę też), nagrywam audycje itp. Ten czas leci tak szybko, że nawet nie spostrzegłem się, że już tyle lat bawię się w blogowanie. Byłem przekonany, że to dopiero 2 rocznica (którą przegapiłem 😊 ), ale prawda okazała się zupełnie inna. Dokładnie 11.11.14 do internetu wrzuciłem swój pierwszy wpis.


Porażki bloga



Pamiętam wszystkie myśli i uczucia, które krążyły mi po głowie i w sercu w dniu, kiedy publikowałem swój pierwszy wpis. Z jednej strony byłem mocno podekscytowany i cieszyłem się tym jak dziecko nową zabawką. Z drugiej jednak strony byłem pełen obaw, co do tego jak przyjmą to moi bliscy lub czy w ten sposób się nie ośmieszę itp.


Zaczynając zabawę w prowadzenie bloga wiedziałem, że nie będzie to łatwy kawałek chleba i czułem, że porywam się z motyką na słońce, ale również czułem w środku, że muszę to po prostu zrobić. Muszę wyjść ze swojej strefy komfortu, przełamać lęki i wszystkie zatrzymujące mnie złe myśli i spróbować dotrzeć do Ciebie ze swoimi myślami i wiedzą. 

Nakręcony pozytywną energią wyobrażałem sobie jak moja strona podbija Internet, że codziennie zagląda na nią po kilka tysięcy osób, a ja tym samym staję się kimś znaczącym w blogosferze. Naprawdę myślałem, że jestem do tego zdolny (i do dziś pozostała we mnie część tego przekonania) i widziałem swoje miejsce w pierwszej piątce blogów o finansach osobistych.

Rzeczywistość jednak szybko sprowadziła mnie na ziemię. Okazało się, że na pisanie i promocję wpisów potrzebuję znacznie więcej czasu niż sobie zakładałem. Prowadzenie bloga okazało się bardziej czasochłonne niż początkowo mi się to wydawało. Pisanie tekstów, odpowiadanie na komentarze i komentowanie na innych blogach, czy edycja zdjęć- to tylko część rzeczy, którymi musi zająć się bloger, a to wszystko pochłania cenny czas.

Szybko okazało się, że mała ilość czasu poświęcana na promocje bloga w sieci przełożyła się na jego czytelność. Ilość unikatowych użytkowników zaglądających na bloga zaczęła spadać i z około 2000 na miesiąc w roku 2015 spadła obecnie do około 900/miesiąc. Taki stan rzeczy spowodował pojawienie się u mnie syndromu wypalenia. Jaki bowiem jest sens prowadzić stronę, na którą nikt nie zagląda?

Usilnie próbowałem ( i próbuję nadal) poprawić jakoś tą kiepską frekwencję na stronie, ale wszystkie moje wysiłki wydają się nie przynosić żadnych rezultatów. Zadbałem o odświeżenie wyglądu, wprowadziłem krótkie podcasty, zacząłem aktywniej udzielać się na innych blogach i nic! Statystyki nie drgnęły. 

Niby wszystko jest proste- żeby mój blog był bardziej znany i aby zaglądało na niego więcej osób to muszę bardziej zadbać o marketing. Ale jednocześnie, kiedy zajmuję się marketingiem to nie mam czasu na pisanie tekstów, co też z kolei wpływa negatywnie na ilość czytelników i koło się zamyka. Nie wiem jak wyjść z tej sytuacji. 

Uwierz mi, takie coś naprawdę potrafi podciąć człowiekowi skrzydła. Ten blog to dla mnie wielkie poświęcenie. Aby mieć czas na pisanie tekstów na stronę zrezygnowałem z oglądania filmów, skróciłem czas na czytanie książek, na pewien czas odstawiłem na bok siłownie i zaprzestałem nauki języka angielskiego. Powstaje więc pytanie- Na co to wszystko?

Sukcesy bloga


Ale prowadzenie bloga to nie tylko frustracje, dół, smutek i żal. Przez te 3 lata zadziało się także kilka fajnych rzeczy, które bardzo pozytywnie wpłynęły na mnie, na mój rozwój, moje podejście do życia i moją samoocenę.

Pierwszą i najważniejszą rzeczą było to, że założenie strony, opublikowanie tekstów podpisanych moim imieniem i nazwiskiem oraz pokazanie twarzy pozwoliło mi przełamać pewną znajdującą się w mnie barierę. Opuściłem swoją strefę komfortu, przełamałem strach i … i poczułem, że żyję.

Okazało się, że prowadzenie bloga daje mi wiele radości i zadowolenia. Szukanie nowych pomysłów na rozwój strony, edycja zdjęć, czy kontakt z czytelnikami, wszystko to zaczęło mnie ekscytować. Zacząłem odkrywać swoje nowe zdolności i nabrałem wiatru w żagle.

Prowadzenie bloga sprawiło także, że lepiej otworzyłem się także na innych ludzi. Dotąd byłem skupiony raczej na sobie i swoich sprawach. Teraz ważni są dla mnie moi czytelnicy, nawet tylko tych 800 miesięcznie. Kontakt z nimi, wymiana komentarzami itp. sprawił także, że nawiązałem kilka znajomości internetowych. Wspólna wymiana maili, komentowanie swoich wpisów czy porady dotyczące prowadzenia strony to coś, co dało mi dodatkowego kopa i wpłynęło na moją samoocenę. Tutaj chciałbym szczególnie pozdrowić Remigiusza ze strony oszczedzanie.info- dzięki za wszystko!

Z blogowaniem wiąże się także ogromna ilość wiedzy, którą trzeba przyswoić. Jak dobrze pisać teksty, jak tworzyć tytuły, pozycjonowanie strony itp. Wszystko to również wpłynęło na mój rozwój intelektualny. Konieczność poszerzania wiedzy sprawiła, że musiałem kupić kilka książek, zapuścić się w nieznane rejony internetu i przypomnieć sobie angielski. Oczywiście nie twierdzę, że zostałem ekspertem (gdyby tak było, to nie miałbym tak niskich statystyk), ale moja wiedza na temat internetu i praw nim rządzącym znacznie się poprawiła.

Moi kochani czytelnicy


Jak już wcześniej wspominałem blogowanie to ciężka praca, która momentami przyprawia mnie o depresje z powodu małej frekwencji na stronie w stosunku do moich starań i wysiłków, ale jest jeden czynnik, który daje mi siłę, aby ciągnąć to wszystko dalej- Ty! Tak Ty drogi czytelniku!

Może jesteś tylko jednym z kilku, ale jesteś dobrym, wiernym i co najważniejsze zaangażowanym czytelnikiem, a o to tu właśnie chodzi.

Może i moje statystyki wejść na stronę nie są imponujące, ale jestem zadowolony z zaangażowania, którym wykazują się ci, którzy zaglądają na moją stronę regularnie. Zapisujecie się na Newsletter, rośnie liczna fanów na Facebooku, pod każdym postem zostawiacie cenne komentarze, a to wszystko ma ogromne znaczenie. Dzięki tym Twoim prostym gestom jak np. kliknięcie w ikonkę udostępniania sprawiasz, że dajesz mi powód do dalszej pracy nad stroną. Dziękuję Ci więc za to z całego serca. Jesteś super!

Do dalej ze Stabilizacją Finansową?


Od jakiegoś czasu staram się rozwijać stronę, aby móc służyć Ci jak najlepiej. Dlatego też wzbogaciłem stronę o krótkie formy słowne zwane Podcastam lub audycjami, w których będę starał się przekazać Ci ciekawe informacje na temat finansów, ale nie tylko. 

Również na moim kanale na Youtube pojawiło się kilka krótkich filmików. W planach mam oczywiście nakręcenie ich znacznie więcej, ale jak zwykle wszystko rozbija się o CZAS. Ciągle jest go za mało na wszystko, a blog, choć jest dla mnie rzeczą ważna, nie jest moim priorytetem. Na pierwszym miejscu zawsze będzie moja rodzina :)


Podsumowanie


Przez ostatni rok prowadzenia bloga miałem upadki i wzloty. Wielokrotnie myślałem o tym, żeby zakończyć ten projekt i poszukać innego zajęcia, które będzie równie ekscytujące i poszerzające moje horyzonty, a przy okazji da mi zarobić. Jaki bowiem jest sens tracić czas na pisanie, skoro i tak nie chce tego czytać?

Przyznam się szczerze, że do dziś nie wiem co zrobić ze stroną. Z jednej strony szkoda mi czasu na pisanie dla garstki osób. Z drugiej zaś ciągle łudzę się, że może to tylko przejściowe kłopoty i jestem już o krok od wyjścia do szerszej liczby czytelników.

Jak myślisz? Co powinienem zrobić w takiej sytuacji? Może masz dla mnie jakąś ciekawą radę? Jestem bardzo ciekaw Twojej opinii. Mam nadzieję, że tak jak zawsze mnie nie zawiedziesz i pomożesz mi podjąć mądrą decyzję. Z góry dziękuję za wszystkie komentarze.

---

Kolejny rok blogowania za mną. To był naprawdę ciężki rok. Czasami ledwo dawałem radę napisać te 2 wpisy w miesiącu. Na głowę wziąłem sobie za dużo obowiązków, ale… ale po prostu szkoda mi życia na leżenie na kanapie i oglądanie seriali. :)

Mam nadzieję, że za rok o tej porze na blogu pojawi się podobny wpis ale, w którym będę się śmiał z tej całej sytuacji i będę mógł się pochwalić jakimiś naprawdę konkretnymi statystykami. Życzę sobie tego :)

Ok. Jak urodziny to urodziny. Lecę świętować :)


Pozdrawiam/Wojtek


12 komentarzy:

  1. Daj spokój. Walnij się na kanape i ogarnij jakiś serial 😜

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zaczął się kolejny sezon Gorączki złota :) Jasne, że sobie obejrzę. Musowo.

      Usuń
  2. Też tak teraz mam - po prostu w moim przypadku rządza pieniądza była zbyt wielka i ledwo wiąże koniec z końcem statnio.

    OdpowiedzUsuń
  3. Trafiłam na Twojego bloga całkowicie z przypadku, ale muszę przyznać że dobrze piszesz. I z całego serca gartuluję Ci 3 rocznicy, mam nadzieję że będzie ich coraz więcej bo teraz planuję zaglądać do Ciebie na bieżąco. Niemniej jednak zastanawiam się co powiesz na Akademię Inwestowania w Nieruchomości? Słyszałeś o tym? Teraz, 16 grudnia ma się odbyć kolejny kurs przez nich organizowany, i prawdopodobnie się na niego wybiorę. Tutaj można uzyskać szczegóły http://aiwn.pl/ Miło byłoby Cię zobaczyć w rzeczywistości.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za miłe słowo! A co do kursu to się na niego nie wybieram :) Ale kto wie? Może kiedyś się gdzieś spotkamy.

      Usuń
  4. Tak to już jest z nowymi blogami, że jak startują to po jakimś czasie Google daje im fory i wypycha je naprzód w wynikach wyszukiwania. Ale to jest na jakiś czas i później trzeba o tą dobrą oglądalność powalczyć we własnym zakresie. W przypadku takich blogów, duży klucz do sukcesu to artykuły które przyciągają czytelników. Jeśli są ciekawe to link do nich rozejdzie się pocztą pantoflową. Moim zdaniem powinieneś powalczyć na portalach społecznościowych, zwiększyć liczbę czytelników na profilu FB. Może reklama płatna na FB z zajawką jakiegoś najciekawszego artykułu?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak jak piszesz, kluczowe są tutaj dwie sprawy. Po pierwsze- wartościowe treści- widocznie tu takich brak skoro mało kto coś udostępnia dalej. Druga sprawa- marketing w społecznościówkach- tutaj też jakoś nie chce hulać, były i płatne reklamy i inne cuda na kiju i nic. Ale może kiedyś coś mnie natchnie jak podejść na nowo do tematu i wtedy blog ruszy do przodu.

      Usuń
  5. Takich urodzin nam potrzeba - 3 lata pomagania innym, niezły wynik!

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie zawsze najważniejsze są odwiedziny, wyświetlenia i zyski. Ważne jest to czy pisanie i tworzenie bloga daje Ci radość.
    Pamiętam jak zaczęłam prowadzić bloga z recenzjami. Otrzymywalam książki do przeczytania i zrecenzowania. Było fajnie. A potem zaczęło mnie to męczyć, bo czytanie stało się obowiazkiem a nie rozrywką. Długo prowadzilam bloga na siłę. Głupio mi było zrezygnować. Ale kiedy po ostatnim roku meczarni usunelam bloga poczulam ogromną ulgę. Teraz prowadzę bloga o finansach tylko dla siebie. Ma mi pomoc a nie innym. Jeśli przy okazji znajdą się czytelnicy i komuś on pomoże to swietnie :) jeśli pomoże tylko mnie też będzie dobrze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadza się, że odwiedzimy i lajki to nie wszystko. Blog powstał też w dużej mierze z myślą o mnie samym. Blog jest to miejsce, gdzie mogę usystematyzować posiadaną widzę i motywacja to zdobywania nowej. Nie mniej jednak było by miło gdyby jeszcze ktoś oprócz mnie też chciał tu zaglądać i czerpać jakaś wiedzę lub inspirację.

      Usuń
  7. Gratulacje! Więcej pomysł na tak wspaniałe posty oraz dużo dużo zdrowia abyś nie przestał pisać :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Super blog. Bardzo lubię przeglądać blogi tego typu w wolnej chwili. Jestem pod wrażeniem. Pozdrowienia

    OdpowiedzUsuń