niedziela, 22 października 2017

Czy warto sięgnąć po książkę "Bogaty Ojciec, Biedny Ojciec" Roberta Kiyosaki?





Pewnie wielu z Was słyszało o książce „Bogaty Ojciec, Biedny Ojciec…” napisanej przez Roberta Kiyosaki. Może nawet już ją kiedyś przerabialiście. Jeśli tak, to super. Jeśli natomiast jeszcze do tej pory nigdy nie miałeś jej w ręku, a zastanawiasz się, czy warto na nią tracić czas, specjalnie dla Ciebie postaram się więc napisać krótką recenzję powyższej pozycji, abyś ułatwić Ci podjęcie decyzji.

"Bogaty ojciec, biedny ojciec, czyli czego bogaci uczą swoje dzieci na temat pieniędzy i o czym nie wiedzą biedni i średnia klasa?" Dowiedz się, jak sprawić, aby pieniądze pracowały dla Ciebie i dlaczego nie musisz mieć bardzo wysokiej pensji, aby stać się zamożnym. Książka, która wstrząsnęła światem finansów.” Tak wygląda opis książki według Instytutu Praktycznej edukacji, 2007. Ale czy na pewno ta książka może sprawić, że staniesz się bogatym człowiekiem?

---

Jakiś czas temu rozmawiałem z koleżanką na temat mojego bloga i zamiłowania do oszczędzania i owa koleżanka skierowała naszą rozmowę właśnie na książkę Roberta Kiyosaki „Bogaty ojciec, biedny ojciec…” To z kolei natchnęło mnie do próby napisania recenzji tejże pozycji, jakże pasującej do tematyki poruszanej na mojej stronie. 

Bogaty ojciec, biedny ojciec


Po raz pierwszy miałem kontakt z tą książką na początku mojej przygody z dorosłym życiem, kiedy wyprowadziłem się z domu i zainteresowałem tematyką finansów osobistych. Książka ta była wówczas reklamowana, jako absolutna klasyka literatury poświęconej niezależności finansowej oraz przedsiębiorczości, dlatego też bardzo chętnie zabrałem się za jej przestudiowanie.

Dziś już powyższa pozycja nie wzbudza takich emocji jak kiedyś. Na rynku wydawniczym aktualnie można znaleźć wiele innych pozycji poruszających się w podobnej tematyce, ale 10 lat temu książki Roberta robiły ogromną karierę (i nie bez powodu, ale o tych za chwilę). 

O czym jest książka


Autor Robert Kiyosaki, inwestor, przedsiębiorca, opisuje w książce swoją życiową filozofię dotyczącą tego jak powinno się zarządzać własnymi pieniędzmi, aby dojść do niezależności finansowej, czyli momentu, kiedy nie musimy już pracować, bo nasze pieniądze robią to za nas. Robi to w ciekawy sposób- pod przykryciem rozmów ze swoim ojcem (biedny ojciec) i ojcem swojego kolegi (bogaty ojciec).

Robert opisuje jak jego życie wyglądałoby gdyby postępował dokładnie tak jak postępował jego rodzony ojciec, oraz jak udało mu się osiągnąć finansowy sukces za pomocą rad przekazywanych mu przez „przyszywanego” bogatego ojca, który wspierał go przez większą część wieku dorastania. 

Nauki opisane w książce


Kiyosaki poprzez tą książkę chce przekazać nam pewien model wartości i zachowań, którymi powinniśmy kierować się, aby dojść do finansowego sukcesu i bogactwa. Jest to model bardzo ciekawy, a dla wielu ludzi niemalże rewolucyjny.

Pracuj na swój rachunek- Kiyosaki zachęca ludzi do rozwinięcia w sobie ducha przedsiębiorczości, do wyjścia poza schemat polegający na pracy na etat, do założenia własnej firmy i dawaniu pracy innym ludziom. Co jest bardzo często zgoła innym podejściem niż to, które wpajają nam nasi bliscy, czyli „skończ dobrą szkołę i znajdź miłą, ciepłą posadkę”.

Gromadź aktywa- Kiyosaki wprowadza również nową definicję aktywów i pasywów jak czegoś, co albo wkłada pieniądze do naszego portfela, albo je zabiera. Opisuje dokładnie jak zupełnie odwrotnie postrzegane są te pojęcia przez przeciętnych ludzi i jaki ma to dla nich skutek.

Dla wielu z czytelników szokiem może być więc informacja na przykład o tym, że ich mieszkanie jest niczym innym niż tylko drenującym ich kieszeń kosztem, a nie źródłem bogactwa, jak do tej pory myśleli.

Autor więc opisuje jak według niego powinno wyglądać nasze podejście do pasywów(mieszkanie, samochód, działka itp.) i aktywów (mieszkanie na wynajem, lokata, dywidenda itp.) i dlaczego powinniśmy zadbać o ciągły wzrost tych drugich.

Zdobywaj wiedzę, aby ograniczyć ryzyko niepowodzenia- Kiyosaki próbuje również zmienić nasze podejście do ryzyka, które zależy w dużej mierze tylko od naszej wiedzy i poziomu zaangażowania.

Według autora nasz lęk przed inwestycjami i wszelkie niepowodzenia z tym związane wynikają właśnie ze słabej wiedzy na temat rzeczy, których się podejmujemy. Zachęca więc do zrozumienia ryzyka i następnie do jego ograniczenia. 

Kontrowersje związane z autorem i treścią książki


Książka „Bogaty Ojciec, Biedny Ojciec…” zawiera wiele uniwersalnych prawd, które z powodzeniem mogą zmienić myślenie o pieniądzach wielu czytających ją osób, jednak czytając ją warto robić to z dużym dystansem, ponieważ…

Duże kontrowersje budzi już sama postać autora, który przedstawia siebie jako zamożnego, niezależnego finansowo przedsiębiorcę, inwestora nieruchomości, który osiągnął życiowy sukces. Istnieje jednak wiele przesłanek ku temu, że Kiyosaki nie był takim dobrym biznesmenem jak to opisuje. Według badacza życia Kiyosakiego- J.T. Reed’a- autor był raczej przeciętniakiem, który wzbogacił się dopiero po tym jak książka odniosła światowy sukces.

Na uwadze można mieć również to, że cała ta bajeczka o bogatym i biednym ojcu też jest zmyślona, ale to ma raczej drugorzędne znaczenie, gdyż nie liczy się tu samo opakowanie i sposób, w jaki została nam przedstawiona filozofia autora, tylko właśnie zawarta w niej mądrość.

No właśnie, do treści i zawartych w niej rad też można w kilku momentach się przyczepić. Szczególnie do wątków traktujących o podatkach, a konkretnie o tym, żeby zawsze robić tak, aby płacić je jak najniższe. Większość z przedstawionych przez Roberta Kiyosaki praktyk jest moralnie i prawnie wątpliwa, jak na przykład udawanie, że rodzinne wakacje to wyjazd służbowy i wpisywania go w koszty prowadzonej działalności. 

Podsumowanie


Zostaje więc zadać pytanie czy warto sięgnąć po książkę „Bogaty Ojciec, Biedny Ojciec…” i moim skromnym zdaniem warto, gdyż trudno się nie zgodzić w większością teorii prezentowanych przez Kiyosakiego. Generalnie jest to pozycja, z którą powinien zapoznać się każdy, kto chce zmienić swoje podejście do pieniędzy. Warto jednak podkreślić, że osoby dobrze zaznajomione w tematyce finansów osobistych i niezależności finansowej nie znajdą tu nic odkrywczego. Książka kierowana jest raczej do „żółtodziobów”, osób dopiero zaczynających swoją przygodę z budowaniem oszczędności. Tym jednak osobom radzę mieć włączone myślenie i nie brać wszystkiego dosłownie, gdyż pewne teorie nie sprawdzają się w Polskich realiach, a niektóre mogą grozić kłopotami ze skarbówką.

Książka nie jest również dla tych, którzy szukają jakiegoś gotowego przepisu na sukces. Nie znajdziesz tu szczegółowego opisu, krok po kroku, jak postępować, aby dojść do momentu, w którym będziesz mógł żyć tylko z odsetek z inwestycji, lecz raczej zbiór różnego rodzaju ogólnych porad, które będziesz musiał dostosować do siebie i rzeczywistości, która Cię otacza.

Powyższą pozycję radzę raczej potraktować jako początek pewnej drogi, jako furtkę przez, którą wchodzimy w inny świat, gdzie pieniądz nie jest tym samym, czym był dla nas wcześniej. Książka otwiera nam umysł na wiele spraw, ale dla lepszego ich poznania i zrozumienia będziemy musieli po tą wiedzę udać się już w inne miejsca.

Dlatego uważam, że pomimo kilku wad i niedociągnięć takich jak: lanie wody (książkę z powodzeniem można by było skrócić do 50 stron), czy kwestie sporne związane z podejściem do podatków książka „Bogaty Ojciec, Biedny Ojciec…” jest godna uwagi i warto się z nią zaznajomić.

---

Swoją drogą, zbliżają się święta Bożego narodzenia i trzeba będzie pomyśleć o prezentach. Może znasz kogoś, komu spodobałaby się taka lektura? Jeśli tak to poniżej znajdziesz link do książki na Ceneo, gdzie kupisz ją w dobrej cenie, w wybranej przez siebie księgarni internetowej.

Kup książkę „Bogaty Ojciec, Biedny Ojciec…”

Na koniec mam pytanie do Ciebie- czytałeś powyższą książkę, ale bo inne pozycje napisane przez Kiyosaki’ego? Jestem ciekaw, jaka jest Twoja opinia na ich temat. 
Pozdrawiam/Wojtek

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz