niedziela, 24 września 2017

Jak zostać minimalistą i odzyskać życiowy spokój.



jezioro i pomost

 

Masz dość ciągłego gonienia za czymś? Przytłacza Cię ilość bombardujących twoją głowę informacji? Twój dom „zaśmieca” tona nieprzydatnych przedmiotów?

Mam dla Ciebie rozwiązanie- zostań minimalistą!

Sprawdź, czym jest minimalizm. Jakie są jego podstawowe założenia i jak wejść na ścieżkę życiowej prostoty. 


Żyjemy w świecie pełnym zgiełku. Stale za czymś gonimy. Naszą głowę zewsząd bombardują różnego rodzaju informacje, których nie sposób przyswoić. Otacza nas tysiące przedmiotów, których w większości nie potrzebujemy, a mass media wmawiają nam, że i tak musimy mieć ich więcej i więcej. Nasze relacje z bliskimi spłyciły się do kilku kliknięć w smartfon i pogubiliśmy się ze swoimi wartościami, o czym może świadczyć ilość osób cierpiących na depresję.

Choć to wszystko brzmi bardzo strasznie, wręcz beznadziejnie, wydaje się, że mimo wszystko jest na to rada- minimalizm.

Jest to pewna, specyficzna filozofia życiowa, która… A, co ja będę się produkował! Lepiej niech opowie o niej, ktoś, kto się zna na tym lepiej niż ja, czyli Tomasz Bełza z bloga Szczęśliwy Minimalista.



 
Autorem wpisu jest Tomasz Bełza z bloga Szczęśliwy Minimalista


Chciałbym przedstawić Wam specyficzną filozofię życiową, która z całą pewnością wspomaga oszczędzanie i pomnażanie pieniędzy, choć jej cele są zupełnie niematerialne. Szanowni Państwo, oto minimalizm!

Czym jest zatem ten minimalizm? Czy to asceza, jak niektórzy sądzą, w której jedynym założeniem jest pozbycie się wszystkiego i mieszkanie w maleńkim pokoju, niczym pustelnik? Od razu odpowiem, że nie, z całą pewnością tak nie możemy do minimalizmu podchodzić.

Minimalizm ma różne odmiany, przy czym odrzućmy skrajne, czyli pozbywanie się wszystkiego i epatowanie informacjami typu “mam mniej niż 100 przedmiotów”, albo w drugą stronę - ubóstwianie niewielkiej kolekcji pięknych i kosmicznie drogich, luksusowych produktów, które wg marketingowców są wyznacznikiem stylu.

Minimalizm w moim odczuciu to możliwość ułatwienia sobie życia poprzez upraszczanie. To życie w sposób który koncentruje się na doświadczaniu, a nie konsumpcji i posiadaniu. To możliwość dysponowania czasem i pieniędzmi niezależne od kogokolwiek. To docenianie piękna w każdej jego postaci - czy przez obcowanie z naturą, czy ze sztuką tworzoną ludzkimi rękoma.

Co zrobić, by zacząć praktykować tę filozofię?


I tu rzeczywiście warto zacząć od eliminacji. Na początek polecam całkowicie pozbyć się telewizji i zrezygnować z przeglądania portali z wiadomościami. Ilość negatywnych informacji, która płynie z tych mediów potrafi zatruć dzień i popsuć dobry nastrój. Bez wiedzy o polityce, agresji, czy katastrofach naprawdę da się żyć. A kiedy wydarzy się coś naprawdę istotnego i tak dowiemy się tego od znajomych. Rezygnując z telewizji zyskujemy nawet do kilku godzin dziennie i oszczędzamy na rachunkach za abonament i za prąd!

Kolejnym krokiem, który wielu osobom przynosi niesamowite poczucie ulgi i spokoju, jest prawdziwe, dokładne wysprzątanie swojego domu czy mieszkania. To sprzątanie polega na wyrzuceniu (lub oddaniu potrzebującym!) starych ubrań w których już od dłuższego czasu nie chodzimy (“to może się jeszcze przydać”), pozbyciu się nadmiaru papierów (czasopisma, stare rachunki i dokumenty, zniszczone książki, ulotki reklamowe), zlikwidowaniu różnych ”kurzołapek”, takich jak ozdóbki kominkowe (świeczniki, świeczki, drzewka szczęścia itp.), starych elektronicznych sprzętów (10 letnia komórka, albo ładowarka o wtyczce nie pasującej do niczego, leżąca gdzieś w szafie, bo “to może się jeszcze przydać”).

Dlaczego to porządkowanie daje taką ulgę? Bo zyskujemy przestrzeń i ład, który później łatwo utrzymać. Jeśli zrobimy to porządnie, to później możemy cieszyć się eleganckim wnętrzem przy mniejszym nakładzie pracy na regularne “odświeżanie”. I ważne! Pozbywając się staroci możemy nawet trochę na tym zarobić! Wystarczy wystawić na portalach aukcyjnych te przedmioty, które mogą mieć jakąś wartość dla innych. Podpowiadam: wszystko się sprzeda, o ile wycenimy to taniej, niż nam się wydaje, że jest to warte ;)

Kiedy mamy już spokój od nadmiaru informacji i rzeczy, zaczynamy przyglądać się uważniej swoim nawykom i przyzwyczajeniom. Przed odkryciem minimalizmu kupowałem regularnie kilka czasopism, piłem kawę i jadłem fast foody na mieście. Jednak po wejściu na ścieżkę minimalizmu zauważyłem, że takimi teoretycznie drobnymi wydatkami nie pozwalam sobie na oszczędzanie i budowanie poduszki finansowej. Ograniczyłem więc potrzeby (a w zasadzie: pragnienia - bo potrzeby to coś absolutnie niezbędnego w moim słowniku) i zrezygnowałem z tego, co realnie nie przynosi mi większych korzyści. Zmieniłem konta bankowe na bezpłatne. Zacząłem czytać inspirujące teksty w internecie, zamiast w płatnych miesięcznikach. Dzięki temu w szybki sposób zgromadziłem kilka tysięcy złotych, które wcześniej uciekały mi z portfela w “magiczny” sposób.

Minimalizm to także zmiana relacji z ludźmi. Pozwala poprawić i umocnić kontakty z osobami, na których naprawdę nam zależy, oraz rozstać się z tymi, którzy w naszym życiu istnieją głównie po to, by je w różny sposób zatruwać. To trudne, bo wszelkie zmiany związane z drugim człowiekiem wiążą się z emocjami, jednak warto i tu postawić na czyste i proste rozwiązania.

Napisałem na początku, że cele minimalizmu nie są związane z finansami. Więc jakie są właściwie te wartości, które możemy uznać za kluczowe w tym nurcie? 

Po pierwsze, jest to nauczenie się spokoju. Takiego prawdziwego, dającego wytchnienie. 

Po drugie, zrozumienie czym różnią się potrzeby od zachcianek i pragnień. Wiedza ta pomaga zdecydować, co w życiu jest istotne, a co jest tylko chwilową błahostką. 

Po trzecie, postawienie na przeżywanie, zamiast kupowania. Bo ile można rozmawiać o nowym telefonie, czy sukience, a ile o pięknie przeżytych wakacjach, czy o znajdowaniu pasji?

Po czwarte, uleczenie zranień w relacjach z innymi i ofiarowanie więcej czasu bliskim. Dzięki rezygnacji z nadmiaru pracy czy obowiązków, można skoncentrować się na tych, których kochamy.

Życie w minimalizmie to głównie dbanie o ducha, a nie o przedmioty. Poprawianie jakości życia, zamiast prób uzdrawiania swojego wnętrza poprzez kompulsywne zakupy. To dbanie o bliskich poprzez relacje, a nie prezenty.

Polecam Wam spróbować wejść na ścieżkę minimalizmu i gwarantuję, że wyjdzie Wam to na dobre!

---

Jak widzisz minimalizm, wydaje się być dobrym lekarstwem na wiele problemów otaczającego nas świata. Zapewnia nam ład i porządek. Pomaga zorganizować nasze otoczenie jak i nasze wnętrze. Wprowadza również spokój i upraszcza wiele rzeczy od relacji z bliskimi, aż po sposób, w jaki robimy zakupy.

Oprócz tego wszystkiego, minimalizm pomaga także w pewnym sensie zapanować nad swoimi finansami, choć nie jest to jego głównym celem. Ograniczony konsumpcjonizm wspomaga odkładanie pieniędzy i budowanie zabezpieczenia finansowego. Dlatego warto abyś zainteresował się tym tematem i bliżej poznał całą ideę minimalizmu.

Jeśli jesteś zainteresowany, oczywiście powinieneś zajrzeć na stronę Tomka- Szczęśliwy Minimalista. Znajdziesz tam szereg przydatnych informacji i ciekawych spostrzeżeń.



Nie wiem jak Tobie, ale mnie przypadł do gustu ten cały minimalizm. Wiele z jego założeń jest bliskich moim postawom życiowym. Chyba będę musiał zgłębić ten temat, gdyż bardzo on mnie zaciekawił.

A Tobie jak się to wszystko podoba? Jak sądzisz, czy minimalizm jest dla Ciebie? Znajdujesz w nim elementy pasujące do Twojego stylu życia? Podziel się z nami swoimi spostrzeżeniami na ten temat w komentarzu. 

Pozdrawiam/Wojtek

16 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. i to rzeczywiście tak jest jak pisze Tomasz?

      Usuń
  2. Regularnie odgracam swoją przestrzeń. Obecnie już cały miesiąc nie oglądam telewizji, i o ile brakuje mi czasem jakiegoś serialu czy programu rozrywkowego, o tyle jestem szczęśliwa, że nie słucham tych pożalsięboże "wiadomości". Najgorzej u mnie ze spokojem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda, że szkoda czasu na informacje z telewizji?? I do tego ogromna ilość reklam...
      A spokój przyjdzie z czasem, minimalizm naprawdę pomaga go osiągnąć!

      Usuń
    2. Z wiadomościami to też jestem do tyłu. Już nie pamiętam kiedy ostatni raz słuchałem albo oglądałem jakiś dziennik. I wcale za tym nie tęsknię. Wręcz przeciwnie- bardzo mi z tym dobrze :) A co do twojego spokoju, lub jego braku, no cóż ja Ci mogę pomóc- idź poćwiczyć, uskutecznij medytacje lub posłuchaj kojącej muzyczki. Albo jeszcze lepiej- poczytaj mojego bloga lub bloga Tomka :P

      Usuń
  3. Podpisuję się pod tym. Świetny wpis. Minimalizm to znakomity sposób na życie. Daje satysfakcję i dużo wolności.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie pozostaje nic innego jak po prostu zgłębić ten temat. Dzięki za podzielenie się swoją opinią :)

      Usuń
    2. Dzięki Samanta, że podpisujesz się pod tekstem i że zgłębiasz minimalistyczne życie! :) Im nas, minimalistów, więcej, tym lepiej! :)

      Usuń
  4. Od dłuższego czasu pozbywam się niepotrzebnych rzeczy przez Internet. Sprzeda się praktycznie wszystko tylko czasami to długo trwa. Jakoś do tej pory nie czuję braku rzeczy, które sprzedałem. Czyli były one niepotrzebne. A ostatecznie odzyskałem spory kawałek grosza i dużo miejsca w szafie ;).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie. Już na wet pomijając te pieniądze. Sprzedaż niepotrzebnych rzeczy sprawia że odzyskujemy mieszkanie dla siebie, a nie dla mebli i innych dupereli.

      Usuń
    2. To ja Wam powiem, że nawet ostatnio jednej szafy całkowicie się pozbyłem! :) Mniej powierzchni do odkurzania, dużo mniej magazynowanych przedmiotów. Lżej w mieszkaniu! :)

      Usuń
    3. Będę musiał też się tym zająć, bo będę musiał wygospodarować miejsce na postawienie akwarium z rybkami. A żona nie udostępni mi niestety nowego, więc muszę coś wygospodarować ze swojej przestrzeni;-)

      Usuń
  5. Bardzo dobry tekst! A od siebie dodam skrajnie kobiecy punkt widzenia: Minimalizm a ciąża. Tak naprawdę weszłam na tę ścieżkę właśnie w pierwszej ciąży. Zrezygnowałam z telewizji i wiadomosci, jako źródła niepotrzebnego stresu, wywalilam z wiadomych wzgledow 90% ubrań - nie wiadomo jaki będę miała rozmiar i co bedzie modne za te kilka miesięcy, zostałam z jedną parą spodni, leginsami i trzema bluzkami. No i oczyszczanie przestrzeni w domu - miejsce dla dziecka, dosłownie, bo po co ta pusta szafa tu stoi? Lepiej niech maluch ma miejsce do nauki chodzenia, te bibeloty i "durnostojki" trzeba wyrzucić, bo jak dziecko sobie coś strąci na głowę? ... itd. Zawsze miałam "ciągoty" w kierunku minimalizmu, ale nie wiedziałam, że to co robię tak się nazywa. W ciąży miałam cel sprecyzowany, ale spodobało mi sie takie oczyszczone życie (szafa, kosmetyczka, mieszkanie) wiec rzeczy dla dziecka tez kupowałam z głową (po co mi, a raczej dziecku 5 kocykow?!?). Minimalizm w takiej formie praktykuje do dziś 😉 pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. NO właśnie. i o to chodzi. co prawda najpierw trzeba było się trochę napracować, aby pozbyć się wszystkich rzeczy i posprzątać swoje otoczenia, ale teraz masz więcej czasu, mięcej miejsca, większy spokój i prostsze (co nie oznacza gorsze) życie. Super. Gratuluję !

      Usuń
    2. Martyna, chylę czoła, bo opisane przez Ciebie działania to minimalizm naprawdę na całego! Kobieta rezygnująca z 90% ubrań? To naprawdę świetny przykład tego, że nie ma ograniczeń! Brawo!

      Usuń
  6. Minimalizmu to się muszę uczyć od mojej żony, on u niej jest wrodzony :)

    OdpowiedzUsuń