poniedziałek, 3 sierpnia 2015

Najpierw płać sobie- czyli prosty sposób na oszczedzanie.



plik banknotów

Oszczędzanie nie jest czynnością ani łatwą ani przyjemną. Wymaga bowiem ogromnego zaangażowania, samodyscypliny i cierpliwości. Z resztą wiesz o tym bardzo dobrze, bo sam wiele razy próbowałeś regularnie odkładać swoje ciężko zarobione pieniądze, ponosząc, niestety, za każdym razem klęskę.

Źródłem twoich porażek mógł być brak wiedzy o metodach i sposobach, których stosowanie może w znaczny sposób polepszyć i przyspieszyć gromadzenie oszczędności. 

Dziś, więc będę chciał zaprezentować Tobie właśnie jedną z nich. Będzie to najprostsza i najstarsza, ale uwierz mi, mająca ogromną moc zasada, czyli: Najpierw płać sobie.

O zasadzie „Najpierw płać sobie” dowiedziałem się chyba pierwszy raz z książki Roberta Kiyosaki „Biedny ojciec, bogaty ojciec”, ale tą złotą myśl można znaleźć w niemalże każdej publikacji którejś z „mądrych głów” i każdym finansowym poradniku. Jest to, bowiem absolutnie fundamentalna wiedza, którą powinna znać każda osobą chcąca przejąć kontrolę nad swoimi finansami i pragnąca nauczyć się oszczędzania.

Na czym polega opisywana reguła:

Proszę, zastanów się teraz, który z comiesięcznie płaconych przez Ciebie rachunków regulujesz jako pierwszy i uważasz za absolutnie najważniejszy.

Większość z nas zazwyczaj odpowiada : „Czynsz i Kredyt, ponieważ muszę gdzieś mieszkać!”

Nie jest to zła odpowiedz. W rzeczy samej, uregulowanie tych dwóch rachunków znacznie poprawia nasz komfort psychiczny. Jednak najlepiej jest wtedy, kiedy pierwszym rachunkiem jaki płacimy jest ten, który sami sobie wystawiliśmy.

W myśl zasady „Najpierw płać sobie” powinniśmy w pierwszej kolejności odłożyć część pieniędzy dla siebie, a następnie pomyśleć o reszcie zobowiązań i rachunków.

Jest jeszcze tylko jedna ważna rzecz, którą należy wyjaśnić, mianowicie: płacenie sobie nie oznacza wydawania pieniędzy na swoje zachcianki. Płacenie sobie jest równoznaczne z odkładaniem określonej, stałej kwoty i gromadzeniem kapitału.

Jak to dokładnie działa?

Przeciętny człowiek przeważnie myśli w następujący sposób: „Najpierw zapłacę wszystkie rachunki, potem kupię jedzenie, następnie coś dla siebie, a jak mi coś zostanie to resztę odłożę sobie na konto”. Tylko, że dobrze wiemy jak wygląda praktyka. Pieniądze rozchodzą nam się przez palce i na koniec miesiąca prawie nigdy nie zostają nam żadne oszczędności. 

I w tym momencie z pomocą przychodzi nam zasada „najpierw płać sobie”, której głównym zadaniem jest zamienienie kolejności przepływu naszych pieniędzy. Zamiast modelu zobowiązania->przyjemności->oszczędności opisywana reguła proponuje nam system, w którym najpierw myślimy o oszczędnościach, następnie o zobowiązaniach, a dopiero na końcu są jakiekolwiek przyjemności

Dzięki temu istnieje duże prawdopodobieństwo, że odkładane przez nas pieniądze rzeczywiście zostaną w naszym „portfelu” i nasz kapitał zacznie rosnąć.

„To się nie uda! Ja za mało zarabiam.”

Czytając ten tekst pewnie myślisz sobie, że w twoim przypadku ten „patent” się nie sprawdzi, jak masz bowiem odłożyć coś dla siebie skoro pieniędzy ledwo wystarcza od wypłaty do wypłaty. 

Jeśli rzeczywiście twoja sytuacja finansowa jest w bardzo kiepskim stanie, zarabiasz „najniższą krajową” i ledwo wiążesz koniec z końcem- niestety, w takim przypadku nie będzie lekko, ale sprawa nie jest przegrana. To naprawdę może się udać! Będziesz musiał się tylko trochę bardziej wysilić. 

Na początku miesiąca odłożyłeś kilka drobniaków i teraz właśnie zaczyna ci ich brakować. Broń Boże, nie ruszaj ich! Wykombinuj teraz skąd wziąć brakującą Ci kwotę. Dorób wykonując jakąś fuchę, ogranicz wydatki w którejś z kategorii budżetu itp. Zrób wszystko, aby nie musieć ruszać odłożonej na początku kwoty. Wiem, że nie będzie łatwo, ale kombinuj! Wierzę, że Ci się uda.

Na całe szczęście, większość z nas ma dość spory potencjał do gromadzenia oszczędności, tylko sobie tego nie uświadamia. Z reguły wystarczy ograniczyć wydatki na przyjemności i wprowadzić w życie kilka nawyków na oszczędniejsze zakupy, by domowy budżet mógł się spokojnie dopiąć i aby można było normalnie funkcjonować, nie odczuwając braku kilku złotych w portfelu.

Po prostu człowiek z czasem uczy się żyć z budżetem pomniejszonym o kilka złotych i przyzwyczaja się do tego, że ma do dyspozycji troszkę mniej pieniędzy niż zwykle posiadał. 

Uwierzcie mi, po wprowadzeniu w życie metody „najpierw płać sobie”, większość z Was nawet nie zauważy braku „kilku drobniaków”. Zaś po kilku miesiącach będziecie bardzo mile zaskoczeni tym, że na waszym koncie bankowym zgromadziła się całkiem ładna sumka. 

Jak najlepiej zorganizować „płacenie sobie” 

bankomatNie wiesz jak się zabrać do „płacenia sobie”? To proste- zaraz po tym jak otrzymasz wypłatę, ustaloną część pieniędzy wypłać z bankomatu i schowaj do koperty lub przelej na inne konto bankowe. Czynność tą powtarzaj co miesiąc do momentu, gdy uzbierasz pierwszy milion :)

Zwłaszcza na początku oszczędzania lub w tzw. „gorsze miesiące” istnieje ogromna pokusa, aby skorzystać z odłożonych już pieniędzy.  Ażeby przechytrzyć i oszukać swoją psychikę, by nie dać się pokonać tej słabości można posłużyć się prostą sztuczką, mianowicie: utrudnij sobie dostęp do swoich oszczędności i naucz się traktować je tak jakby ich w ogóle nie było

Nie ważne czy ustaloną część wypłacimy z bankomatu i schowamy do skarpetki, czy przelejemy je na inne konto. Ważne, aby nie były one dostępne od ręki, abyśmy nie mogli wydać ich na pokrycie bieżących wydatków.

Najlepiej sprawdzają się w tym przypadku subkonta, czy też konta oszczędnościowe połączone z naszym tradycyjnym rachunkiem bankowym. Można bowiem ustawić sobie zlecenie przelewu, które automatycznie, po wpłynięciu na nasze konto wypłaty będzie niejako zabierało nam określoną część pieniędzy i odkładało je na części oszczędnościowej.

Ja osobiście korzystam właśnie z takiego rozwiązania. W dniu, w którym dostaję wypłatę i pieniądze pojawiają się na moim koncie część z nich od razu przewalutowywuję i przelewam na konto oszczędnościowe. W ten sposób ograniczam swój dostęp do tych pieniędzy, co z kolei pozwala mi na oszczędzenie dużej części z nich.

Subkonta czy też konta oszczędnościowe będące częścią tradycyjnego rachunku rozliczeniowego spełniają swoje zadanie znakomicie, ponieważ do przelanych tam pieniędzy mamy dostęp teoretycznie w każdej chwili tj., jeśli wydarzy się coś nieprzewidzianego lub w naszym budżecie pojawi się dziura i zabraknie nam pieniędzy na codzienne wydatki, zawsze można te środki przelać z powrotem i swobodnie z nich korzystać.  Z drugiej jednak strony pieniędzmi na subkontach nie można płacić w sklepie, czy też wypłacać ich z bankomatu itp., dzięki czemu są one przed nami niejako chronione.  

Bardzo często jest również tak, że co rusz wykonywane przelewy z subkonta czy konta oszczędnościowego narażą nas na straty, ponieważ darmowa jest tylko ich pewna ilość w miesiącu (w moim banku chyba są to 2 darmowe przelewy miesięcznie). W związku, z czym nie kalkuluje nam się co chwile wypłacać tych pieniędzy w celu pokrycia codziennej konsumpcji. Po prostu więcej byśmy na tym tracili niż zyskiwali. Dzięki temu otrzymujemy kolejny bodziec do tego, aby odłożone pieniądze zostawić w spokoju i pozwolić im się gromadzić i rosnąć, rosnąć i rosnąć :)

Podsumowanie
 
Jak widzicie, jest to bardzo prostu sposób na to, aby pomóc sobie w oszczędzaniu, a co najważniejsze sposób ogromnie skuteczny, automatyczny i niemalże nie zauważalny oraz nienadwyrężający domowego budżetu.

Jestem święcie przekonany, że większość z Was już po kilku miesiącach „płacenia sobie” zauważy, że wydawanie np. 90% przychodów jest tak samo łatwe jak wydawanie 100%. Istnieje przy tym tylko jedna, ale ogromna różnica: w pierwszym przypadku, w sposób automatyczny i niezauważalny odkładają nam się oszczędności!

Należy również pamiętać, aby co jakiś czas kapitalizować ustaloną kwotę względem przychodów lub względem naszych rosnących umiejętności w oszczędzaniu. Oznacza to tyle, że jeśli zauważymy, że moglibyśmy śmiało odkładać więcej to ustalmy nową, większą kwotę, pozmieniajmy zlecenia stałe w banku i odkładajmy więcej pieniędzy.

Jeśli więc wielokrotnie próbowałeś odłożyć trochę kasy, ale za każdym razem ponosiłeś klęskę- wypróbuj proszę opisaną wyżej metodę. Mam nadzieję, że dzięki niej uda Ci się w końcu uzbierać kilka stówek oszczędności.

PS: Jest sierpień, mamy lato, pora więc chyba na krótkie wakacje- wakacje od blogowania. W związku z tym w sierpniu, na moim blogu pojawi się tylko jeden wpis. Mam za to ogromną nadzieję, że powyższy artykuł będzie dla Was pomocny i dzięki opisanym w nim sposobie na oszczędności odłożycie kilka złotówek. 

Mam nadzieję również, że powyższy wpis pomimo luźnego, wakacyjnego klimatu nie umknie waszej uwadze i będziecie go lajkować i udostępniać :)

Pozdrawiam/Wojtek

13 komentarzy:

  1. Ja zawsze przepadam w sklepach, bo wydaje mis ie, zę na koncie mam więcej niż faktycznie mam. Od dwóch miesięcy mam konto getin up, dostałam kartę z wyświetlanym sanem konta więc wymówki się skończyły i mam nadzieję ze tak zostanie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Świetne rozwiązanie z tą kartą. Widząc jak znikają twoje ciężko zarobione pieniądze w głowie zapala się czerwona lampka ostrzegawcza. Cieszę się, że w Twoim przypadku to rozwiązanie się sprawdza, dzięki czemu nie "zerujesz" konta :)

      Usuń
  2. Masz u mnie linka:) Bardzo pomocne wpisy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Piękne dzięki. Super, cieszę się, że ktoś mnie zauważył i docenił :)

      Usuń
  3. Ja również mogę potwierdzić słuszność tej metody bo doszłam do tego przez wiele lat zarządzania domowym budżetem.Kiedyś pierwsze były opłaty potem na tzw. życie no i ewentualnie udało się zaoszczędzić coś dla siebie.To pozwoliło mi zauważyć jaka kwota pozostaje dla mnie.Teraz najpierw po wypłacie spokojnie odkładam 400zł a, gdy nie ma opłaty za prąd dokładam jeszcze 200zł.Gdy ewentualnie zabraknie pożyczam od siebie po czym oddaję w z następnej wypłaty. Mam cel i motywację na który oszczędzam i nie jest to trudne. Myślę że to dobra i sprawdzona metoda. Polecam . Lućka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Metoda jest naprawdę prosta i nie wymagająca od Nas prawie żadnego wysiłku i zaangażowania jednak mało kto ją stosuje. Tym nie mniej cieszę się, że Ty wpadłaś na to sama i w 100% potwierdzasz skuteczność tego sposobu na oszczędności. Cieszę się, że masz wyznaczony cel, na który zbierasz pieniądze. Wszytsko bowiem jest kwestią motywacji. Widząc, że "masz łeb na karku" wierzę, że uda Ci się go osiągnąć! :)

      Usuń
  4. Odkładanie nawet drobnych sum to zawsze szansa na własne oszczędności. Jak odkładamy sami to też w pełnym forma gratyfikacji. Może zwiększać to u nas satysfakcję z własnych pieniędzy. Wystarczy troszeczkę dyscypliny i samozaparcia :). Najlepiej najpierw coś odłożyć a potem płacić rachunki :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację, wystarczy troszeczkę dyscypliny i samozaparcia i można zacząć się cieszyć z odłożonych kilku złotych na koncie. Wiadomo, że w ten sposób nie staniemy się z dnia na dzień milionerami, ale może uda nam się uzbierać pieniążki na tzw czarną godzinę.
      I masz rację w jeszcze jednej kwestii: zobaczenie na swoim koncie oszczędności potrafi poprawić nasz humor :). Wiedząc, że potrafimy oszczędzać i że mamy mały zapas czujemy się spokojniej i potrafimy bardziej cieszyc się życiem.

      Usuń
  5. Warto wdrażać takie elementy oszczędzania w życie, gdyż dzięki temu jesteśmy w stanie budować naszą stabilizację finansową, a co za tym idzie, jesteśmy w stanie pozwolić sobie na zdecydowanie więcej.

    Pozdrawiam, Bartłomiej z Confrontera, http://confronter.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie warto wdrożyć taki element zwłaszcza, że jest to bardzo prosty sposób, który możemy łatwo zautomatyzować i mieć wiecej czasu na ważniejsze rzeczy i sprawy.

      Usuń
  6. Bo naszym problemem jest to, że jak mamy więcej pieniędzy to więcej wydajemy, a to nie tak powinno być wydatki powinny być takie same, a resztę albo inwestujemy albo odkładamy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się z Tobą w 100%. Mamy już taką dziwną przypadłość, że wraz ze wzrostem dochodów od razu, automatycznie podnoszą się nasze wydatki. Zamiast pozostać na tym samym poziomie i odkładać część ekstra pieniędzy, wydajemy więcej i więcej. To jest nasz błąd.

      Usuń
    2. Jak mamy więcej pieniędzy, to dlaczego nie wydawać więcej? Racjonalnie i z rozsądkiem podchodzimy, zarówno do wzrostu dochodów, jak i do samego oszczędzania. Należy tylko nie zapominać o zwiększeniu odkładanej kwoty pieniędzy. W każdym bądź razie, ja tak robię. Jeżeli zarobki zwiększyły się o 200 zł miesięcznie netto, to 100 zł "wrzucam" do koszyka "oszczędności".

      Usuń